ExtraSukcess 18.12.2007
Co robi radny Jarosław Szostek?
Chiński syndrom
Ktoś rozpuszcza po mieście pogłoski, że radny Jarosław
Szostek (PO) zrobił sobie wycieczkę do Chin na konto
tajemniczego sponsora.
Postanowiliśmy sprawdzić, na ile są one zgodne z rzeczywistością i na ile z odbiorem samego radnego, który dał się poznać w Radzie jako waleczny rycerz bez skazy. Jak to sprawdzić? Najlepiej zapytać najpierw samego zainteresowanego. Oko w oko z plotkarzem – Ktoś rozpuszcza dziwne informacje na temat mojego wyjazdu do Chin. Zdarzyło mi się pytanie, czy nie sponsorowała mi tego wyjazdu jedna z firm? Ludzie, którzy wiedzą czego chcą, mają zadeklarowane poglądy i nie wchodzą w żadne układy, to im się najczęściej przypisuje łatki. To jest typowy atak małych, słabych ludzi. Oto pojechałem do Chin, to znaczy, że już coś jest nie tak. Wycieczka planowana była już dużo wcześniej. Planowałem wycieczkę do Japonii, skończyło się na Chinach. Chciałem być w Azji i zobaczyć inną mentalność ludzi. Chętnie staną bym oko w oko z osobą, która sugeruje, że moja wycieczka była za publiczne pieniądze. Taki człowiek powinien natychmiast stanąć przed sądem. Jest to typowy sposób na zdyskredytowanie osoby, która patrzy na publiczne pieniądze, aby te były wydawane w sposób rzetelny i rzeczowy. Nie śmiałbym wyciągać ręki po publiczne pieniądze. Prezent od żony
Tyle na ten temat radny Szostek, który twierdzi, że wycieczkę do Chin sprezentowała mu własna żona. Nic dziwnego, jeśli on sam zarabia ok. 2500 zł brutto, a koszt takiej wycieczki waha się w granicach 8-13 tys. zł. Skąd się więc wzięły podejrzenia o sfinansowaniu tego wyjazdu przez jakiegoś sponsora? Oto radny Jarosław Szostek, niegdyś pierwszoligowy sędzia piłkarski, do niedawna był pracownikiem odpowiedzialnym za zamówienia publiczne w Szpitalu Dziecięcym. A jego małżonka pracuje w firmie farmaceutycznej. W takiej sytuacji wnioski nasuwają się same, którym oczywiście radny zdecydowanie zaprzecza: – To w ogóle nie wchodzi w rachubę! Powiem tak: żona pracuje w takiej firmie, która nie ma nic wspólnego ze Szpitalem dziecięcym. Powtarzam raz jeszcze: w momencie, kiedy ja pracowałem w szpitalu, moja żona i firma, w której pracuje, nic (do szpitala – przyp. red.) nie dostarczała. Obecnie radny pracuje w szpitalu dziecięcym w dziale inwestycji. …..
————————————-
ExtraSukcess 08.01.2008
Zamieściliśmy w nim wywiad z radnym Jarosławem Szostkiem pt. „Chiński syndrom”. W ten sposób chcieliśmy dać radnemu możliwość zdementowania pogłosek, jakoby jego wyjazd do Chin był sponsorowany. Treść wywiadu została zarejestrowana na taśmie magnetofonowej przez urządzenie wielkości pół cegły stojące na stole przed radnym.
Wtorek 18 grudnia godz. 10.17, telefon do redakcji, pada pytanie: – Czy dodzwoniłem się do szmatławca? – Nie, dodzwonił się pan do spółki Produkt. – Chcę rozmawiać z redaktorem Dudkiem – żąda rozmówca. W tym momencie telefon przejmuje wydawca i w słuchawce ponownie słyszy: – Czy dodzwoniłem się do szmatławca? Mimo takiego „wejścia” wydawca grzecznie wita rozmówcę i prosi o przedstawienie się. – Przy telefonie Jarosław Szostek – rozmówca spełnia prośbę, po czym wyrzuca z siebie potok gróźb: – Złożę zawiadomienie do sądu, prokuratury, ja załatwię ten szmatławiec itd. Nie pomagają rady wydawcy, że pan Szostek może skorzystać z przewidzianej drogi prawnej, poczynając od przesłania sprostowania, które redakcja ma obowiązek zamieścić. Nie pomaga też zwrócenie uwagi radnemu, iż rozmawia ponad 10 min. z telefonu służbowego opłacanego z publicznych pieniędzy. Dopiero niezbyt grzeczna propozycja wydawcy doprowadziła do zakończenia rozmowy. Pan Szostek dzwonił potem do redaktora Michała Dudka, autora wywiadu, powtarzając tekst z wcześniejszej rozmowy. Szansa radnego Z wypowiedzi radnego wynika, że wyjazd do Chin zasponsorowała mu osobista małżonka. Sprawdziliśmy: radny nie ma rozdzielności majątkowej, a jeśli żona sponsoruje wyjazd mężowi, to zgodnie z obowiązującym prawem mąż uczestniczy w jego finansowaniu w 50 %. Skoro małżonkowie pojechali razem, to ponieśli solidarne koszty wycieczki do Chin. Jeżeli radny będzie się kurczowo trzymał swojej wersji, czyli „szedł w zaparte”, to nie może zapomnieć o dokonaniu odpowiednich zapisów w deklaracji majątkowej oraz złożeniu informacji do Urzędu Skarbowego na okoliczność otrzymania darowizny. Nie chcemy tego tematu dłużej drążyć. Puenta jest następująca: pełniąc funkcję publiczną należy zwracać szczególną uwagę na to, skąd pochodzą pieniądze, z których czerpiemy osobistą korzyść. W sytuacjach niejasnych a niezawinionych przez beneficjenta należy korzystać z możliwości, aby rozwiać wszelkie wątpliwości z tym związane. Ekstra Sukces dał taką możliwość radnemu Szostkowi i to był jedyny cel zamieszczenia tego wywiadu. Brak logicznej argumentacji z jego strony nie jest spowodowany zaskoczeniem tematem wywiadu, gdyż termin jego udzielenia był znacznie wcześniej ustalony. Czyżby więc można było wnioskować, że radny nie musi się liczyć z wyborcami, kolegami z Rady Miasta i członkami partii (PO), która go desygnowała do sprawowania funkcji? W dalszym ciągu podtrzymujemy swoją gotowość do zamieszczenia sprostowania, a nawet zmiany argumentacji przytoczonej przez pana radnego. A właściwie zmiany inwektyw na konkretne argumenty. W cytowanej wyżej rozmowie radny Jarosław Szostek obiecał, że dowie się, kto i dlaczego wydał Spółce Produkt pozwolenie na budowę przy ul. Jeziornej. Korzystając z okazji informujemy go i jego wyborców, że wydanie pozwolenia jest konsekwencją prawomocnego wyroku sądowego.
Czy sprawa jak zwykle w przypadku Pana Szostka ucichła ? Dlaczego ??